niedziela, 14 września 2014

Kilka słów do was

Cześć, ostatnio zauważyłam, że nikt nie komentuje moich postów. Martwi mnie to. Mam wrażenie, że straciłam zajawkę do tego wszystkiego. Dlatego teraz zwracam się do was, powiedzcie mi:
- Czy podoba wam się ten blog?
- Czy wpisy są wartościowe?
- Jak wam się podoba estetyka bloga?
- Co powinnam zmienić?
- Czy ostatnie wpisy są gorsze?
- Czemu liczba komentarzy spadła?

Liczę na was. Nie chodzi mi o to, by mieć nie wiadomo ile komentarzy. Zależy mi na choćby jednym szczerym komie. Walcie śmiało, ja wezmę sobie wasze porady do serca. Jeśli nie będzie odzewu, to zawieszę bloga...

Moje złote myśli

Ostatnio ściągnęłam sobie na telefon aplikację notatnik. Jest bardzo fajna, bo pozwala spisywać różne rzeczy. Piszę teksty i tytuły piosenek, swoje własne teksty, wiersze a także złote myśli. Otop kilka z nich:

,, Nawet najbardziej zawiłe myśli można przekazać za pomocą paru słów"

,,Gdy chcesz przekazać komuś coś dla siebie ważnego, użyj takich słów, by przekaz trafiał do ciebie patrzącego przez pryzmat odbiorcy"

,, Każda rzecz ma swoją niepowtarzalną wartość, jeśli tylko dodasz do niej coś od siebie"

,, Każda cząstka naszej osobowości ofiarowana światu wraca do nas przechodząc przez różne ręce. Jeśli ktokolwiek się nad nią zatrzyma i doda coś od siebie, to zyskuje ona na swojej wartości, by potem wrócić do punktu wyjścia porażając ogromem swego bogactwa"

,, Kocham to uczucie gdy słucham muzyki i wczuwam się w nią. Wtedy każda chwila jest nowym doświadczeniem, ciało przeszywa tysiąc dreszczy. Cały świat traci znaczenie, a ja staję się dźwiękiem. Wszystko układa się w jedną całość, a ja czuję, że jestem na właściwym miejscu. Muzyka to dotyk Boga. Nie wyobrażam sobie bez niej świata, życia i nieba."

To moje złote myśli. A wy kolekcjonujecie je? Polecam wam to :) Do przeczytania!


sobota, 13 września 2014

Ja wierzę- a ty?


Cześć, dzisiaj mam dla was temat dość kontrowersyjny, ponieważ pewnie wiele osób się ze mną nie zgodzi. Chodzi i wiarę katolicką. Ja osobiście jestem katoliczką odkąd zostałam ochrzczona dwa miesiące po moich narodzinach. Przyjęłam pierwszą Komunię Świętą, chodzę co miesiąc do spowiedzi i co tydzień do kościoła. Kiedyś należałam do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, dziś śpiewam psalmy i czytam w kościele. Nie wstydzę się swojej wiary. Staram się być dobrym człowiekiem, chociaż nie zawsze mi to wychodzi. Czasem się pokłócę, zaklnę lub popełnię jakiś inny grzech. Ale potem zawsze wracam do Boga. Nie uważam, że aby być katolikiem, trzeba chodzić ze złożonymi rękoma i nieustannie się modlić. Oczywiście, trzeba rozmawiać z Bogiem, ale trzeba też żyć, jeść, spać, uczyć się itd... Dlatego świętym może zostać każdy, o ile tego chce. A droga nie jest łatwa. Jednakże każde cierpienie ma sens, bo przybliża nas do Boga. Cierpiąc brak czegoś dopiero wtedy naprawdę to doceniamy. Ja w swoim życiu przeżyłam wielką stratę i wtedy Bóg mi pomógł.
A co jeżeli chodzi o instytucję Kościoła. Otóż, myślę, że to bardzo dobrze, że coś takiego jest, a fakt, że zdarzają się skandale polega na tym, że ludzie nie są idealni i nawet księża są kuszeni przez szatana. To, że gdzieś jest zło nie znaczy, że Bóg na to pozwala. Bóg, zarówno jak i szatan działa przez ludzi. Czasem przeważa jeden czasem drugi. To nieustanna walka.Ludziom mówiącym: wierzę w Boga ale nie w Kościół odpowiadam: w Kościół się nie wierzy! Wiara jest tylko w Boga i w nic więcej. Kościół to jedyna na świecie instytucja, która przetrwała tyle lat. Pierwotnie jej system miał być inny ale to się zmieniało pod wpływem epok. Dziś coraz więcej ludzi naszej wiary po prostu się jej wyrzeka. Nie skreślam takich ludzi. Wręcz przeciwnie- modlę się za nich. Bo kto odrzuca Boga, ten cierpi po śmierci wielkie katusze. Ja wierzę w życie pozagrobowe. Eschatologia to złożona sprawa, jednak ja uznaję doktrynę kościoła. I mam nadzieję, że kiedyś spotkam tych, którzy odeszli...

Tekst, który wiele dla mnie znaczy

Cześć, dzisiaj jestem w domu i wreszcie mam możliwość, żeby coś naskrobać. Dzisiaj mam dla was analizę tekstu mojej ukochanej piosenki, która leci czasem na tym blogu. Piosenka, której właśnie słucham to Burning Bridges OneRepublic. Ta piosenka opowiada o tęsknocie i potrzebie uwolnienia się od niszczącej miłości. Będę wklejać części tekstu i  tłumaczenia i wam opowiadać, jak one odnoszą się do mojego życia.

You and I were meant to be
Aint no doubt about it
No way to hide that sort of thing
Now I’m waiting for something better
Aint nothing better worth imagining


Jesteśmy sobie przeznaczeni
Bez wątpienia...
Tego stanu rzeczy nie da się ukryć...
Teraz czekam na coś lepszego,
Nie wyobrazisz sobie nic lepszego...


Pamiętam, że słuchałam tej piosenki, kiedy rozmawiałam z chłopakiem, w którym się zakochałam. Wiedziałam, ze to uczucie musi się wypalić, bo ten związek ie miał przyszłości. Teraz czekam na coś lepszego- to prawda! Ten chłopak nie był tym, czego potrzebuję i na co liczę. Doznawałam przez niego tylko cierpień...

 I, I keep on running
I’m building bridges that I know you never wanted
Look for my heart
You stole it away
Now I’ll never sing the road that I could take
Listen, I want you to burn my bridges down
I said, I want you to burn my bridges down

Wciąż biegnę,
Buduję mosty, których nigdy nie chciałaś,
W poszukiwaniu mego serca,
Ukradłaś mi je,
Teraz już nigdy nie zaśpiewam tak jakbym mógł,
Proszę cię, spal wszystkie moje mosty,
Proszę cię, spal wszystkie moje mosty...


On nie chciał, żebym się w nim zakochała. I słusznie. Dzisiaj chciałabym zerwać wszystkie więzi z nim, ale nie potrafię..





Set me on Fire
You set me
Set me on Fire
You can burn my bridges down
Send this out to sea
Send it where you wanted
You can take your no for no or not at all
There’s no filling up your spaces with fictionary places
Imaginary faces they don’t work at all



Wznieciłaś we mnie ogień,
Wznieciłaś...
Wznieciłaś we mnie ogień,
Możesz spalić moje mosty,
Utopić to w morzu,
Zesłać to gdzie zechcesz,
Możesz zmienić swoje "nie" na "nie" albo "wcale",
Nie wypełnisz pustych przestrzeni fikcyjnymi miejscami,
Zmyślone twarze w niczym nie pomogą...


Nic nie pomoże pozbyć się śladów tego uczucia. I taka jest prawda. Każda miłość odciska na nas piętno, daje nowe spojrzenie na świat, na drugiego człowieka, wreszcie na samego siebie. Nic nie jest w stanie wymazać tego z pamięci. Można jedynie odciąć więzy....


Taka jest moja historia odnośnie tej piosenki. W przyszłości opiszę kolejne. Do przeczytania! :*

piątek, 12 września 2014

Życie w internacie - pokoje

Hej, dzisiaj mam dla was zdjęcia i opis mojego pokoju. Pokój jest pięcioosobowy, ale mieszkamy w nim we dwie z przyjaciółką. Jest urządzony w stylu rockowym, w kolorach dodatków czarno-czerwono-białych. Niestety ściany są żółte, a grzejniki fioletowe co trochę psuje koncepcję. Ale to nie od nas zależy. Na ścianach wiszą dwa obrazki, płyty winylowe  i kolorowe światełka. Oprócz tego mamy czarną statuetkę, świeczki w stojakach i dekorację z kwiatów na stole. Oprócz tego mamy ramki i antyramy ze zdjęciami i obrazkami, lampkę w kolorze czerwonym, czarny koc, biały dywanik, kuferki i pudełko ozdobione przeze mnie. Oto one:

Pokój jest duży i przestrzenny. W tamtym roku rotacyjnie zmieniały się jego lokatorki, ale ja jestem od początku. I nie żałuję ;)

Hej, jak wam się podoba ten wpis? Jeśli nie interesuje was ta saga, zakończę ją...

wtorek, 9 września 2014

Zapowiedź sagi

Hej, dzisiaj nie będzie postu, ale mam dla was zapowiedź sagi o życiu w internacie. Podawajcie tematy i zadawajcie pytania, ja je wykorzystam :)

niedziela, 7 września 2014

Ważne decyzje



Cześć, przepraszam, że nie pisałam, ale pojechałam na tydzień do internatu i zapomniałam laptopa. Jak wiecie miałam zmienić szkołę, ale jednak zmieniłam zdanie. Byłam tam na rozpoczęciu roku, ale nie spodobała mi się atmosfera w szkole, ludzie mnie olewali i ogólnie czułam się jak piąte koło u wozu. Poza tym chcę iść na psychologię a po maturze rozszerzonej z polskiego i geografii to niemożliwe. Jednakże zostanie na biol-chemie nie było dobrym pomysłem. Postanowiłam więc, że zmienię profil. Ale tu znowu pojawia się kłopot, ponieważ nie ma u mnie w szkole profilu który mi odpowiada. I wtem koleżanka do mnie pisze, że jest u niej profil z rozszerzonym polskim, historią i biologią! Właśnie to czego potrzeba na psychologii. Więc jednak zmieniam szkołę. Muszę się tylko dowiedzieć czy są miejsca :)
Ale wracając do tematu, wiem, że już jeden post był na podobny temat, ale takich postów nigdy za wiele. Dorastając, stajemy przed coraz to nowymi wyborami, niektóre z nich mogą przesądzić o naszym przyszłym życiu. Takie wybory są najtrudniejsze. Jak podjąć decyzję? Co zrobić, żeby później nie żałować? Po pierwsze trzeba się solidnie zastanowić. Najlepiej jest zrobić sobie listę, tabelę, drzewko decyzyjne lub coś w tym stylu. Takie rozrysowanie na kartce różnych opcji i konsekwencji z nich wynikających jest dobrym sposobem na racjonalne spojrzenie na trudną dla nas decyzję. Jak zrobić drzewko decyzyjne? Otóż, posłużmy się moim przykładem. Rok temu nie wiedziałam co będę studiować i na jaki profil pójdę. Wujek, który jest lekarzem namawiał mnie na farmację, natomiast ja chciałam studiować mikrobiologię. Więc w obu przypadkach biol-chem to było dobre wyjście. Jednakże nie wzięłam pod uwagi jednego aspektu- moja nauczycielka chemii w gimnazjum była beznadziejna, więc teraz mam kłopoty. Jak uniknąć czegoś takiego? Wystarczy wypisać wszystkie możliwości, potem za i przeciw oraz konsekwencje. Rozważyć każdy aspekt, wyobrazić sobie jak będzie wyglądać nasze życie po tej decyzji i przede wszystkim nie słuchać innych. To jest nasze życie i powinniśmy się kierować głosem serca, a nie opinią innych. Oczywiście można zasięgnąć porady, ale nikt nie może brać odpowiedzialności za nasze wybory, nie tędy droga. Jeśli chcecie być szczęśliwi, to kierujcie się swoim sumieniem, rozumem i sercem. W dzisiejszym świecie potrzebny jest zdrowy egoizm. Przecież nikt za nas życia nie przeżyje ;)