czwartek, 28 sierpnia 2014

Człowiek bez pasji, jest jak zapalniczka bez ognia...



Hej!
Dzisiaj nie będzie dla Was pisać Julia, tylko ja, czyli Paulina z bloga My diseased life. Piszę ten post, ponieważ jest to taka nasza mała wymiana gościnna. Cieszę się, że mogę napisać tutaj coś od siebie, bo bardzo lubię tego bloga. Na początku chciałam zacząć, pisać tak po prostu o sobie, żebyście lepiej mnie poznali, ale jakby nie patrzeć jest to dość banalny temat, dlatego na końcu postu dodam tylko swoje zdjęcie dla skojarzenia. Wracając do tytułu wpisu "Człowiek bez pasji, jest jak zapalniczka bez ognia." Jak byłam mała moja rodzina zawsze starała się jakoś mnie ukształtować. Sprawdzała co lubię, w czym jestem dobra, co wiązało się z dodatkowymi zajęciami.. Tu zajęcia taneczne, tu nauka języków i tego typu rzeczy. Z biegiem czasu, jak już zaczęłam myśleć trochę bardziej doroślej i racjonalnie, jestem im za to bardzo wdzięczna... Co prawda taniec i ja to totalny nie wypał, ale za to uwielbiam uczyć się języków i zawsze łatwo mi to przychodzi. Podejrzewam, że to właśnie dzięki takiemu nacisku z Ich strony tak ukształtował mi się charakter... Kiedyś nie traktowałam Tego jako "dla mojego dobra", ale dzisiaj widzę w tym sens. Moja mama zaraziła mnie czytaniem książek i dekorowanie wnętrz, a wujek dobrą muzyką (rock&metal). Oczywiście mam pasje, które tak na prawdę nie wiem skąd się wzięły... Takie jak: fotografia, obróbka zdjęć, sport, sport i jeszcze raz sport, rysowanie, czy Anime i Manga. Nie wyobrażam sobie siebie bez tych rzeczy... Każdy z nas ma swoje pasje i zainteresowania i nawet jeśli ktoś nie przejawia ich w jakiś specjalny sposób to na pewno one są. Są w nas. Czasem czekają, żeby je jakoś odkryć, a czasem to one same wychodzą tak nagle. Prawda jest taka, że jej brak zabija...

my diseased life