wtorek, 15 września 2015

Pasja

Każdy człowiek powinien mieć jakąś pasję. Swojego bzika, do którego zawsze wraca. Nie ważne co to jest: gotowanie, szycie, sprzątanie, uczenie się, pisanie, czytanie, zbieranie, ćwiczenie cokolwiek. Nieważne. Ja Piszę Piszę i Piszę. To moja pasja. Ty może Gotujesz, Gotujesz, Gotujesz, albo Ćwiczysz, Ćwiczysz , Ćwiczysz, albo robisz cokolwiek innego. Ważne jest to, że robisz to dla siebie. Dlatego, że ci się chce. Że to daje ci radość. To właśnie jest sens życia. Jeżeli robisz coś, jesteś gdzieś, gdzie nie chcesz być a możesz to zmienić to zmień to jak najszybciej! Nie warto się męczyć. Uwierz mi, wiem co mówię. Człowiek bez pasji jest jak zapalniczka bez ognia. To prawda. Pasja i miłość dają człowiekowi ogień, to co jest najważniejsze, całe sedno istnienia i życia. Może to muzyka, może książki, może coś innego. To nie ma znaczenia. Gdy to znajdziemy, wtedy możemy wreszcie zapłonąć, czyli zrobić to, do czego jesteśmy stworzeni. Palimy się i wtedy żyjemy naprawdę. Choć z czasem paliwo się kończy, to przynajmniej mamy pewność, że jesteśmy tam gdzie być powinniśmy, tam gdzie jest nam najlepiej. To jest najważniejsze:
Potrafimy kochać i marzyć
dlatego wszyscy
jesteśmy zwycięzcami.

niedziela, 28 czerwca 2015

Czasem warto dać drugą szansę...

Dzisiaj, gdy patrzę na to,co robiłam, myślałam i czułam, zadaję sobie jedno pytanie: Dlaczego?

Ponad rok temu poznałam pewnego chłopaka. Uczył mnie matematyki, ale te lekcje nie poszły mi na dobre. Jedynie rozpaliły we mnie uczucie, tak silne, że nigdy wcześniej go nie czułam. Miałam kilku chłopaków przed nim. Nie ukrywam. Ale to nie mogło się równać z tamtym uczuciem.

Dziękuję Bogu za to, że go doświadczyłam.

Choć wtedy, gdy wszystko się rozsypało, przepełniał mnie smutek, żal i gniew. Ale to już nie ma znaczenia.

Wybaczyłam mu. Wybaczyłam i uświadomiłam sobie, że go kocham.

Dlatego warto dawać drugą szansę. Warto czekać. Warto wierzyć w szczerość swoich uczuć. Warto marzyć. Warto kochać...


Evanescence You



Moja recenzja "Dotyku Julii" autorstwa Tahereh Mafi


*Uwaga na spojlery*
Gdy usłyszałam o tej książce, od razu zapragnęłam ją przeczytać. Z dwóch powodów. Też mam na imię Julia i pomyślałam, że może z tą Julią coś mnie łączy (oprócz imienia). Po drugie zaciekawiło mnie słowo dotyk. Co może wiązać się z tym, że Julia kogoś dotyka? Co ten dotyk może nieść ze sobą. Chciałam uzyskać odpowiedź na to pytanie. Ku mojemu szczęściu, koleżanka ze szkoły zgodziła się pożyczyć mi tę książkę.
Przeczytałam opis z tyłu okładki:
„Nie możesz mnie dotknąć – szepczę. Kłamię – oto, czego mu nie mówię. Możesz mnie dotknąć – oto, czego nigdy nie powiem. Proszę, dotknij mnie – oto, co chcę powiedzieć”. Nikt nie wie, dlaczego dotyk Julii zabija. Bezwzględni przywódcy Komitetu Odnowy chcą wykorzystać moc dziewczyny, aby zawładnąć światem. Julia jednak po raz pierwszy w życiu się buntuje. Zaczyna walczyć, bo u jej boku staje ktoś, kogo kocha. Bestsellerowa powieść, która podbiła serca czytelniczek na cały świecie.

„Uzależniająca, pełna napięcia i niezwykle zmysłowa. Chciałabym tak pisać. Po prostu nie możesz się oderwać od lektury”. Lauren Kate, autorka "Upadłych"
Ten opis nastroił mnie optymistycznie i jeszcze bardziej rozbudził moje pragnienie.
Na początku zaciekawiła mnie postapokalispstyczna wizja świata przedstawionego, gdzie od dawna nie widziano żadnego lecącego ptaka...
Obszarem lub krajem (nie jest dokładnie określone), w którym od dziecka przebywa Julia, zawładnął Komitet Odnowy - organizacja, której pierwotnym celem było przywrócenie ładu. Dosyć popularny dzisiaj motyw.
*Spojler* 'Julię poznajemy podczas pobytu w szpitalu psychiatrycznym, w którym znajduje się od ponad dwustu dni. Dowiadujemy się, że jej dotyk jest śmiercionośny. Julia jest osobą niezwykle wrażliwą i czułą na krzywdę innych, więc jej "dar" sprawia ogromny ból także jej samej. Przedtem była izolowana od otoczenia przez rodziców, jednak pomimo tego wydarzyła się rzecz przerażająca. Julia zabiła dziecko swoim dotykiem. Właśnie to zdarzenie stało się powodem zamknięcia jej w szpitalu psychiatrycznym, które ostatecznie stało się dla niej cierpieniem. Jedynym ratunkiem od szaleństwa okazał się notek, który Julia ukradła jednemu ze stróżów oraz długopis. Julia spisywała swoje uczucia w sposób pełen bólu i poczucia własnego nieszczęścia. Jednak nie użala się nad sobą. Ciągle podkreśla, ze jest potworem i nie zasługuje na normalne życie.
Wkrótce do jej celi zostaje przydzielony Adam. Julia obawia się, że go zrani, więc trzyma się od niego możliwie jak najdalej. Jednak pewnego dnia dzieje się rzecz niesamowita. Okazuje się, że Adam jako jedyny do tej pory człowiek (a może jedyny na świecie) może dotknąć Julii. Dziewczyna odkrywa jak rozpaczliwie pragnie jakiegokolwiek dotyku. Młodzi zakochują się w sobie.
Wkrótce jednak Julia przeżywa potężny cios. Dowiaduje się, że Adam jest jednym z żołnierzy pracujących w Komitecie Odnowy - organizacji, przez którą Julia przebywa w szpitalu.
Na domiar złego dowiadujemy się, że jej dar (możliwe też, że ona sama) jest pożądany przez dowódcę okręgu w którym się znajduje - Warnera.*koniec spojler*

Ciekawym zabiegiem pojawiającym się na stronach tej książki są liczne przekreślenia. Odzwierciedlają one rozdarcie wewnętrzne Julii. Poznajemy też fragmenty jej pamiętnika. Ale najważniejsze są jej myśli. Julia jest zalękniona. Strach, żal i tęsknota, które odczuwa doprowadzają ją na skraj szaleństwa. Przelicza w głowie przeróżne rzeczy. Pęknięcia z ścianie, długość i ilość oddechów, dni sekundy i miesiące.
Książka wywołała we mnie silne odczucia. Bardzo zżyłam się z Julią i ta zażyłość trwa do tej pory. Julia jest w pewnym stopniu taka jak ja, więc moje przypuszczenie się sprawdziło. Przeżywałam jej wzruszenia i uczucia prawie tak silnie jak ona. Nie ważne było tu otoczenie, ale wnętrze Julii. W chwili, gdy poznała Adama, zaczęła się jej wewnętrzna przemiana, która trwała aż do ostatniej strony trzeciej książki w trylogii.
P.S.
Więcej nie zdradzę. Mam nadzieję, że moja recenzja się wam spodoba, przepraszam za ewentualne błędy zarówno ortograficzne, jak i merytoryczne. Niestety od lektury pierwszej części minął niemal rok, więc chyba mam prawo niektóre rzeczy zapomnieć  Pozdrawiam, Julia<3

sobota, 16 maja 2015

Jak pisać wiersze - ćwiczenia w wyrażaniu siebie słowem

Nie będę robić jakiegoś wstępu. Bo po co. Powiem tylko, że post jest o tym, jak (za pomocą poniższych ćwiczeń) nie - napisać wiersz- ale nauczyć się je pisać.

Jesteś umysłem ścisłym i nigdy w życiu nie myślałeś o pisaniu?
Jesteś wrażliwą osobą, która jest słaba z polskiego?
A może po prostu lubisz eksperymentować?
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Pokażę ci na poniższych przykładach to, co robię automatycznie, gdy piszę wiersze.

Zapamiętaj jedno.

NIE MA WZROKOWCÓW I SŁUCHOWCÓW, HUMANISTÓW I ŚCISŁOWCÓW, KAŻDY Z NAS MA W SOBIE ARTYSTĘ, KTÓREGO MOŻE UZEWNĘTRZNIĆ.

Ale jak to już z obrazami bywa, trudno jest namalować coś bez ram. Taką ramą przy pisaniu wierszy są poprawnie napisane słowa.

Pamiętaj!

Aby wiersz mógł zostać doceniony, musi być napisany zgodnie z regułami danego języka.

Zaraz Ci pokażę o co chodzi.

Przeżywasz ciężki okres w swoim życiu. Słuchasz smutnej piosenki, która doprowadza cię do łez.  Albo jesteś wkurzony i chcesz wyładować emocje.  Spróbuj wsłuchać się w melodię i w słowa. Jak myślisz,  co chciał przekazać autor?  Jak wokalista to przekazał?  Dlaczego to cię tak porusza? Jeśli piosenka jest po angielsku,  to spróbuj ją przetłumaczyć na język polski.  Zapisz słowa,  które są ci znane i przetłumacz je. Nie staraj się na siłę.  Możesz pisać przekleństwa. Nieważne.  To ma odzwierciedlać twoje myśli obawy i uczucia.  Niech muzyka ciągle leci i napełnia cie emocjami.  Potem sprawdź czy twoje słowa są zgodne z zasadami języka polskiego.  Jeśli jest dobrze, to możesz przejść dalej.
Spróbuj ubrać swoje słowa w metafory.
Zapewne uważasz ze nie potrafisz?  Nie jest to łatwe,  przyznaję.  Ale czemu by nie spróbować?
Weź jedno słowo z wypisanych i zastanów się: jak ono brzmi, jakie uczucia przywołuje, jak można je opisać, do czego można je porównać. Spróbuj robić to też z całymi wyrażeniami. Wiersz nie musi być rymowany, długi, czy poprawny interpunkcyjnie . Wystarczy parę słów, bez przecinków, kropek, czy innych znaków, jeśli nie jesteś co do nich pewny.

Napisałeś pierwszy wiersz. Teraz odłóż go do przysłowiowej szuflady i po jakimś czasie znów do niego wróć. Jeśli dalej będzie wywoływał u ciebie tamte uczucia, to pozostaw go takim, jaki jest. Jeśli coś będzie ci w nim przeszkadzać - po prostu to zmień. Nie nadużywaj słów. W prostocie jest siła.


środa, 22 kwietnia 2015

Dlaczego ludzie zwracają się do Boga?

Witam wszystkich. Chcę przeprosić za moją nieobecność. Nie będę pisać, ze nie miałam czasu, czy możliwości, bo tak nie było. Po prostu nie miałam CHĘCI na pisanie na blogu. Dlaczego? szczerze mówiąc, nie wiem. Po prostu rozleniwiłam się. Wczoraj miałam zamiar pouczyć się biologi, ale nic z tego nie wyszło. Wolałam siedzieć z kolegami i koleżankami. Jestem załamana moim podejściem do szkoły i nauki, ponieważ zbliża się koniec roku i wiem, ze stać mnie na lepsze oceny niż teraz. Przykre...

Ale wracając do tematu posta, muszę wam powiedzieć, że jedna rzecz w moim życiu się zmieniła. Mianowicie, zaczęłam się modlić. Nakłonił mnie do tego mój przyjaciel, który często rozmawia ze mną o moich życiowych problemach. Chyba nigdy nie odwdzięczę się za to. Zwróciłam się z moimi problemami do Maryi. Zapytacie mnie może, dlaczego akurat do niej, nie bezpośrednio do Pana Jezusa czy Boga. Otóż odpowiedź jest prosta. Maryja jest matką Pana Jezusa a także naszą niebiańską matką. Ona chce dla nas jak najlepiej, a Jezus szybko spełnia jej prośby, bo przecież to jego matka, nie? A więc warto zwracać się do Maryi ze swoimi problemami i prosić ją o pomoc. Polecam wam nowenny. Są różne, dziewięciodniowe lub nawet dwumiesięczna. Ta dwumiesięczna (około) jest zwana nowenną pompejańską i ma wielką moc, ponieważ Maryja obiecała każdemu, kto w niej wytrwa, łaskę rozwiązania problemu z nawiązką. Także gorąco zachęcam, żeby się modlić. To naprawdę pomaga.

Jednak jest jedno ALE. Przecież nikt nie udowodnił obecności Boga. Jest na to 50% szans, jak twierdzą naukowcy. Dlaczego więc, tak dużo ludzi pokłada w Bogu i Maryi nadzieję? Odpowiedź jest prosta. Bóg stworzył świat pierwotnie doskonały, jednak człowiek  zniszczył tę doskonałość. Zauważcie, jednak, pewien fenomen. Bóg, chociaż przepędził Adama i Ewę z raju i zesłał na ziemię potop, to nie zrobił tego, bo był zły na ludzi. Przeciwnie, choć to wydaje się nieprawdopodobne, to On kocha nas miłością bezgraniczną, czystą i niepojętą dla ludzkiego umysłu. Dlatego też Bóg obiecuje niebo wszystkim, którzy będą podążać za Chrystusem. I jest jeszcze jeden fenomen. Choć Bóg na ludzki rozum popełnił błąd dając nam wolną wolę, to jednak nie zabrał nam jej i nie uczynił nas swoimi marionetkami. I to jest NIESAMOWITE. Kolejna rzecz, wyobraźcie sobie ojca, który wydaje własnego syna na śmierć i choć ten go błaga o wyzwolenie, to jednak go nie otrzymuje i umiera w męczarniach. Jak niepojęta musi być miłość Boga do nas, skoro wydał na śmierć własnego syna! To jest niebywałe. Oprócz tego Bóg mówi, że w niebie będzie większa radość z jednego grzesznika, który się nawrócił, niż z 99-ciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Jak to? Przecież logiczne jest, że ten, kto zapracuje więcej, otrzyma większą nagrodę. Tu jednak jest odwrotnie. Dlaczego? Bo na niebo nie można zapracować. Pan Jezus już to uczynił za nas. A Bóg kocha każdego z nas (będę to powtarzać do znudzenia) i dlatego jego radość jest niepojęta, gdy kolejny człowiek się nawraca.

niedziela, 12 kwietnia 2015

Kwiecień w słowach: Jak prowadzić dobrego bloga

Hej, dzisiaj mam dla was specjalny poradnik.

Dla każdego, kto nie wie jak,gdzie i o czym pisać bloga.

Nie twierdzę, że mój blog jest najlepszy i potrafię go promować. Aczkolwiek chcę podzielić się z wami swoimi doświadczeniami.

Zacznijmy od tego gdzie założyć bloga.

Masz do wyboru multum stron, najpopularniejsze to jednak Tumblr, Blogspot, Wordpress. Tumblr to platforma microblogowa, więc jest to trochę inne, aczkolwiek bardzo podobne.

No dobrze. Założyłeś konto. Teraz zaczyna się zabawa.

Piszesz pierwszy post. O czym? *panika*

Spokojnie!

Przedstaw się, napisz, że zakładasz bloga, bo od dawna o tym myślałeś, bo ci się nudzi i co lubisz, czego nie, a co cię denerwuje.

Nie pisz o czym będzie blog. Napiszesz to w drugiej notce.

Na następny dzień masz tylko 3 wyświetlenia i zero komentarzy (o nie, why?!)

To nic. Napisz, o czym będzie blog

Dobra, masz, blog będzie lajfstajlowy, czyli po prostu o tobie i twojej jakże ciekawej egzystencji.

No i git. 

Dwa dni później patrzysz: jest jeden kom. Sprawdzasz: "fajnie, wbijaj do mnie" . Myślisz: "co, tylko tyle"
*rozpacz*

No to masz problem...

Co zrobić? 

1. wejdź na konto tego blogera i zaobserwuj go. 
2. zaobserwuj wszystkich jego obserwowanych
3. wszędzie zostaw komentarz: fajnie, zapraszam do mnie <link> 
4. znajdź innego blogera
5.powtórz

Oki, masz już obserwatorów. Ale chwila: co dalej?

napisz post o tym jak ci minął dzień. opowiedz co robiłeś, wstaw zdjęcia posiłków, które jadłeś, książki, którą przeczytałeś (nie ważne ile, choćby tytuł), porób zdjęcia czegokolwiek. Wstaw dużo zdjęć i napisz parę słów. Uff, masz kolejny post. 

Teraz promuj się
Wróć do instrukcji.
 Znowu napisz posta, tym razem o czymś innym. o czymkolwiek.

Powtórz czynności od początku.


A i jakże mogłabym o tym zapomnieć. Ustaw sobie fajny wygląd. Zrób nagłówek z fajnych zdjęć z neta, wymyśl nazwę ( zwariowanalalla na przykład) a jeśli chcesz być fajniejszy, to po angielsku, np. life is only dreams.... lub coś w tym stylu. Ustaw sobie fajne kolorki, bajerki i masz.

Masz super bloga. Pisz tak jak piszą inni, tak aby mieć jak najwięcej czytelników.

I najważniejsze: Bądź ORYGINALNY. Bo to modne


P.S. Post w ramach projektu miesiąc w słowach u Różowej Klary, pt. [ANTY]poradnik

piątek, 10 kwietnia 2015

Kwiecień w zdjęciach :) W ramach projektu: "Kwiecień w słowach"












































Evviva L'arte! Czyli inaczej o sztuce. W ramach projektu "Kwiecień w słowach"

 

Hej wszystkim. Dzisiaj mam dla was recenzję niezwykłą, idealnie wpisującą się w ramy wyzwania blogowego Różowej Klary ;)

Mianowicie, chcę wam przedstawić moich wspaniałych kolegów i koleżanki, którzy wzięli czynny udział w spektaklu muzycznym pt. "Evviva l'arte" ("Niech żyje sztuka"). Spektakl odbył się w domu kultury w mojej miejscowości. Sala była wypełniona po brzegi, doszły mnie słuchy, że niektóre osoby siedziały na schodach :p

Ja na szczęście na schodach siedzieć nie musiałam z racji tego, że przyszłyśmy z koleżankami troszkę wcześniej. Spektakl rozpoczął się o godzinie 17 (+/-). Na wstępie usłyszeliśmy żywą muzykę, za sceną był wielki rzutnik, na którym wyświetlone było zdjęcie przejścia dla pieszych. Młodzież przechodziła przez całą szerokość sceny w tę i z powrotem, a jedna dziewczyna (którą znam :p) została popchnięta. Po chwili upadła, a przechodzący obok chłopak pomógł jej wstać. 

Tak to się zaczęło. 

Potem mieliśmy do czynienia z (przepraszam, jeśli zmienię kolejność):
- występem grupy teatralnej przedstawiającej scenkę tematyczną w kawiarni podczas czasów Młodej Polski. Było to wprowadzeniem do dalszej części występów i do tytułu oraz motywu przewodniego spektaklu. Hasło brzmiało: "Niech żyje sztuka", lub "Sztuka dla sztuki", czy też "Sztuka jest sensem sama w sobie" Występował: fotograf, jego muza, dekadent, malarka, artysta poszukujący własnej drogi (przepraszam, jeśli kogoś pominęłam). 

- następnie, rozpoczęła się bitwa taneczna. Zaprezentowane zostały różne style tańca, m.in. taniec współczesny, balet, hip-hop, taniec na stepach, dziewczyny tańczące do najnowszej piosenki Bruno Marsa,  oraz dodatek: rowerzyści akrobaci :p 

- z klimatu pełnego luzu szybko przeszliśmy do tematyki nieco poważniejszej. Światła na scenie zabłysnęły czerwienią i na scenę wyszła para tańcząca taniec towarzyski.

- następnie, o ile dobrze pamiętam było przeniesienie do scenki rodzajowej o artyście poszukującym swojej pasji. Było to bardzo pozytywne i pełne humoru widowisko. Naprawdę było bardzo zabawnie. 

- występy grupki teatralnej przeplatały się z resztą występów i tworzyły spójną całość.

- Na scenie zagościł również szkolny chór z dwoma piosenkami.

- pojawili się również soliści. W utworach znanych wokalistów takich jak Birdy czy Demi Lovato.

- W połowie występów nastąpiła 20-minutowa przerwa, podczas której można było kupić, kawę, ciasto lub skorzystać z łazienki ;)

- na koniec wystąpili dwaj raperzy z dziewczyną śpiewającą tytuł prezentacji oraz ze wszystkimi uczestnikami w tle. 

-atmosfera była bardzo pozytywna.

- najważniejsze jednak było przesłanie całej sztuki. Mianowicie:

TWÓRCA JEST OSOBĄ WYBITNA, ACZKOLWIEK KAŻDY Z NAS MA W SOBIE COŚ Z ARTYSTY. SZTUKĄ JEST WYDOBYCIE TEGO CO NAJLEPSZE I TAK JAK KOWAL OBRABIA ZŁOTO, TAK OBROBIĆ TALENT I POKAZAĆ GO ŚWIATU. NATOMIAST SZTUKA JEST CELEM I SENSEM SAMA W SOBIE I NIE POWINNA BYĆ KRĘPOWANA PRZEZ ŻADNE WIĘZY, NIE POWINNA EDUKOWAĆ, ALE ODDZIAŁYWAĆ NA UCZUCIA ODBIORCY POPRZEZ PRZEKAZYWANIE UCZUĆ TWÓRCY. KAŻDY JEST INDYWIDUALNOŚCIĄ. W DZISIEJSZYCH CZASACH, GDY WOKOŁO TAK WIELE NA SIŁĘ STARAJĄCYCH SIĘ UKAZAĆ SWOJĄ INNOŚĆ LUDZI, NAPRAWDĘ BARDZO CIĘŻKO O PRAWDZIWĄ, POCHŁONIĘTĄ I ODDANĄ SZTUCE DUSZĘ, CHOĆ WIELU SZTUKĄ ŻYJE. 

NAJWAŻNIEJSZE JEST JEDNAK:  


ŻYĆ, DAĆ ŻYĆ, TWORZYĆ, UZEWNĘTRZNIAĆ I ROZWIJAĆ SIĘ. 


Z tą myślą pozostawiam was w oczekiwaniu na kolejne prezentacje (może jeszcze lepsze?), a moich czytelników w oczekiwaniu na kolejny post. 

Zapraszam na resztę postów, pozdrawiam serdecznie i całuję, 

Julia

P.S. Do napisania ;*






























 Źródło zdjęć: http://dreszer.blogspot.com/
Fotograf: Andrzej Ślepaczuk

Za ewentualne usterki przepraszam i proszę o komentarze z korektą ;)