czwartek, 8 stycznia 2015

Pierwszy raz gdy poznałm życie na nowo...

Po obejrzeniu gwiazd naszych wina mialam mieszane uczucia. Nie odnosnie filmu, bo był świetny, ale odnosnie mojego zycia. Pamietam jak powiedzialam koledze, ze jestem chora. On z lekkim przestrachem spytal na co. Wtedy zrozumialam, ze depresja to nie jest choroba. Po prostu jest to zbyt mocne przezywanie roznych sytuacji. Raz dostanie sie silny cios, np. śmierc bliskiej osoby i potem jest kompletny dół. Gdy zacznie sie leczenie, to wszustko sie uspokaja, ale wystarczy jakas jedna zla mysl, aby to wszystko powrocilo. Mam zdiagnozowana depresje od dwoch i pol roku, wiec troche juz w tym siedze. Wiem ze najgorszym uczuciem jest to, kiedy ktos ci mowi, ze inni maja gorzej, a jakos zyja. Tak naprawde ten film wywolal we mnie takie uczucie. Jednak po raz pierwszy nie bylo ono deprymujace w sensie nie myslalam, ze powinnam byc szczesliwa, a nie jestem i jeszcze bardziej sie dolowalam, ale zrozumialam cos innego. To czy zycie jest dobre czy zle zalezy od tego jak na nie patrzysz. Każda sytuacja jest inna jeśli zmienisz punkt patrzenia na nią Dzisiaj napiszę o tym co mogłam przeżyć co mnie zmieniło, i o,tym co jeszcze mnie zmieni.

2 komentarze:

  1. Gwiazd Naszych Wina to piękny film. Wiem coś o tym, co piszesz. x
    songnevergrewold.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Filmu nie znam, ale zapisuję tytuł i poznam :) W tym roku, dokładnie za 3 dni mija 5 rocznica śmierci mojego taty. Nie miałam życia typowej nastolatki, bo choroba nowotworowa taty wywróciła moje życie do góry nogami. Długo nie potrafiłam sobie poradzić ze stratą, włąściwie do dziś nie potrafię mimo mijającego czasu. Doskonale wiem jak to jest stracić rodzica. Nie będę rzucać hasłami, że będzie dobrze albo jakoś to będzie bo mnie bardziej wkurzają niż pocieszają, ale trzymam kciuki za proces leczenia! :)

    OdpowiedzUsuń