piątek, 9 stycznia 2015

Dla siebie piszę moją historię

Hej, dzisiaj postanowiłam wkleić fragment opowieści, który zami4eszczam na blogu Dreambook

Jest to prawdziwa historia. Moja historia.


Wyjechał. Jest w domu. Ale wróci. Potem znowu wyjedzie. Nie zniosę tego.Napisałam list na pożegnanie. Nie wiem co z nim zrobił. Nieważne. A może ważne? Napisałam mu cytat: "A zawsze tak jest, że miłość nie zna swej głębi aż do momentu rozstania."

Wkrótce miałam się o tym przekonać.

W sumie to może i lepiej. Nie będę już tak cierpieć. Przecież on mnie zranił. Wykorzystał. Rozkochał w sobie. I odszedł... Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć. Dzięki niemu poznałam miłość, choć może nie do końca prawdziwą. Ale nie zapomnę o tym, choć bym chciała. Te pocałunki. To spojrzenie oczu. Ten dotyk rozpalający mnie. To drżenie, które czułam gdy był blisko. Chciałabym o tym zapomnieć, a jednocześnie chciałabym to zatrzymać. Nie wiem co robić.

Na matury odwiedził mnie. Rozmawialiśmy. Próbował mnie objąć, ale nie chciałam. Mam dość. Nie chcę jego dotyku. Za długo. Za długo cierpiałam. Żegnam go po raz ostatni. Koniec

Minął już miesiąc, odkąd nie rozmawiamy. O dziwo nie czuję smutku tylko ulgę. W końcu. Ten ciężar spadł mi z serca. Moje wiersze zajęły drugie miejsce w konkursie literackim. Nie miałam gorszych nastrojów. Wszystko układało się dobrze. Zaczęłam chodzić na szkolny chór tam poznałam Ines. Jest bardzo miła. Ma oryginalny styl, m. in. zielone włosy :p Ostatnio zwróciła mi uwagę na chłopaka grającego nam na klawiszach.

-Spójrz, uśmiecha się do ciebie. Spodobałaś mu się.
 - Co?
- No tak, spodobałaś mu się
- Głupoty pleciesz
- Nie, znam Michaela i on nie uśmiecha się tak do byle kogo
- Może i tak.
Spojrzałam na niego. Siedział przy klawiszach. Wysoki, brunet, ciemna karnacja, brązowe oczy. Przystojny. I uśmiech powalający. Odwzajemniłam go. Nie poczułam, że się rumienię. Zaśmiał się i wrócił do gry.

Potem poznaliśmy się. Mieliśmy występować w Domie Kultury. On miał grać dla Ines. Ja występowałam w chórze. Nagle poczułam, że tak naprawdę nikogo tam nie znam i że nie potrafię śpiewać jak inne dziewczyny. Mieliśmy próbę. Dyrygent powiedział, że fałszuję. To mnie jeszcze bardziej zdołowało. Poszłam za kulisy i rozpłakałam się. Ines mnie zobaczyła.
- Ej, co się dzieje? 
- Nic, ja po prostu...
- Dowiedziałaś się, ze Michael ma dziewczynę?
- Tak- skłamałam. Ines przytuliła mnie
- Będzie dobrze

***

Wkrótce poszliśmy z Michaelem na spacer. Zrywaliśmy kwiaty On zebrał kwiaty i dał mi bukiet. To było słodkie.
Potem wychodziliśmy coraz częściej. Pewnego dnia spytałam go.
- co z twoją dziewczyną?
- Z Annie?
- Tak
- Niezbyt dobrze. Chyba się rozejdziemy.
- Czemu?
- Bo podoba mi się inna dziewczyna
- Jaka?
- Taka blondynka. Juliet. Może znasz?
- Chyba tak- roześmiałam się.

Wreszcie czułam się szczęśliwa. Przy nim promieniałam. To było wręcz cudowne. Narysowałam jego portret i napisałam wiersz na odwrocie. Dałam mu to na urodziny. Przyjechał do mnie 34 kilometry.
Jest niesamowity.

***

Wkrótce wszystko zaczęło się sypać. On do mnie pisał ja odpisywałam ogólnikami. Nie chciałam, zeby wiedział, że znowu mam ten cholerny stan depresyjny. To jest nie fair wobec niego. Ale bałam się jego reakcji na to, że mam depresję. Powiedziałam mu w końcu. Powiedział, że będzie dobrze i wgl. A nie o to mi chodziło. Już wiedziałam, że mnie nie zrozumie.

***

Po wakacjach wróciliśmy do szkoły i nie odzywaliśmy się do siebie za często. Wkrótce wyszliśmy na spacer. Trzymaliśmy się za ręce i przytulaliśmy. Jednak czułam, że coś jest nie tak.
- Zachowujemy się jak para- powiedziałam leżąc oparta o jego pierś w samochodzie
- Wiem
- Co z tym zrobimy?
- Nie wiem. To dzieje się za szybko. Mijamy się na korytarzu, a potem przytulamy i wgl.
Przekręciłam się i spojrzałam mu w oczy. W radiu leciała piosenka: " Jak serce takie jak twoje może kochać serce takie jak moje?" Nasze nosy się zetknęły. I wtedy się pocałowaliśmy

***

Potem było już tylko gorzej.

***

Ostatnio znowu wyciągnęłam na wierzch temat "Czemu nie jest tak jak kiedyś" On powiedział, ze nie wie i że nie chce się zastanawiać bo teraz nie myśli. Do tej pory nie odpisuje.

***

Napisałam pięć piosenek. O nim. Nie mogę spać. Dalej milczy

***

Jutro święta. Spojrzałam na telefon i dostałam sms-a. Obcy numer. Kto to może być? Życzenia a w drugim sms-ie cytat : "A zawsze tak jest, że miłość nie zna swej głębi aż do momentu rozstania"

Gregory?


To OSTATNI rozdział. Życzę miłej lektury przy blogu Dreambook

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz