sobota, 21 marca 2015

Przemyślenia na temat książki Beaty Pawlikowskiej pt."Jestem Bogiem Podświadomości"






Tę książkę pożyczyłam od przyjaciółki, która gorąco mi ją polecała. Nie tylko ona zresztą. Ale mniejsza z tym.

Sięgając po nią nie byłam do końca przekonana, czy to mi jakoś da do myślenia.

Ale dało i to dużo.

Beata Pawlikowska ma swoją teorię dotyczącą tego jak działają nasze umysły. Według niej możemy wyróżnić Ucznia i Nauczyciela.
Co to znaczy?

 Uczeń, to jesteś ty. A konkretnie twoja podświadomość. Ona chłonie wszystko jak gąbka, to w niej zapisują się schematy twojego postępowania, twoje reakcje i odczucia. To jesteś ty. Zostawiony samotnie, ale z własnego wyboru na środku pustyni zwanej życiem. Ciało oddzielone od duszy. Człowiek ze wszystkimi swoimi wadami i niedoskonałościami. Dlaczego tak często czujemy brak Nauczyciela?

Mianowicie, nauczycielem jest Bóg, który jest obecny w każdym z nas. Głos, który podpowiada nam co robić. To wewnętrzne przeczucie, albo jak kto woli - intuicja. Kluczem do szczęścia jest otwarcie się na ten głos. Jednakże, często nie dopuszczamy tej siły do swojej świadomości. Ale przecież ona zawsze chce dla nas dobrze. Więc czemu nami nie kieruje, tylko czasem się ujawnia?
Jak już powiedziałam ta siła jest głosem Boga. Bo każdy z nas posiada taki pierwiastek dobroci i świętości, choć reszta jest skażona grzechem. Ale Bóg dał nam najświętszy i najbardziej cudowny dar: wolną wolę. On nie będzie cię zmuszał, żebyś przyszedł. Będzie czekał z otwartymi ramionami cały czas tak samo, niezmiennie. Będzie dawał ci znaki. Pytanie tylko, czy zechcesz za nimi pójść... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz