piątek, 20 marca 2015

Niemożliwe jest, zeby coś było niemożliwe




Miałaś kiedyś tak, że coś postanowiłaś i nie udało ci się dotrzeć do celu? Że miałaś tak zwany 'słomiany zapał' ? Ze twoje plany spełzły na niczym?
Ja tak miałam.
I to bardzo często
Jestem na profilu biologiczno-chemicznym, chociaż kocham polski i nie umiem chemii. Ale biologia jest super i wiążę z nią przyszłość. Staram się, ale czasami to wszystko mnie przerasta, zwłaszcza, że dodatkowo mam takie przedmioty jak fizyka dla medyków i łacina dla medyków. Tak zwane zapychacze.
Cóż, coś za coś.
Wiele razy miałam chęć się poddać. Pójść gdzieś na miasto, albo porobić coś innego. Pojeździć na rowerze, na rolkach, pomalować, pograć na gitarze, pogadać z przyjaciółmi itd. Ale jakoś staram się ile mogę, choć czuję, że powinnam dawać z siebie więcej. Czasem po prostu nie mam siły.
Jestem beznadziejna z matmy i angielskiego. Zdanie matury z tych przedmiotów jest dla mnie nierealne. Ale powoli przełamuję się. Choć to wymaga wiele pracy.
Ale warto.
Wiem, że studia nie są tym co pozwoli mi w pełni się rozwijać. Wiem, że będą przedmioty, których będę nie lubić. Jednak jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że spełnię to, co sobie postanawiam.

Tymczasem dzisiaj nie wiem czy wiecie, było zaćmienie słońca :D Oglądałam, a wy?

No i jeździłam na rolkach, które niestety nie są za dobre. Ale kupię nowe. Będę oszczędzać. I jeszcze kupię rower, żeby jeździć po mieście. Muszę sie więcej ruszać.

To by było na tyle. Nie poddawajcie się. Do napisania :*