sobota, 21 marca 2015

Pamiętasz?





Pamiętasz jak byliśmy mali?
Ile było w nas zachwytu nad tym światem.
Ile radości, ile wiary w ludzi.
Wierzyliśmy, że dobro można w każdym obudzić.

Gdzie podziała się ta ufność i serce otwarte?
Zranione obrosło w pancerz twardy, 
zamknęło się na ludzi, pozostało zimne, 
roztopić go nie mogą uczucia płytkie.

Z kamiennymi sercami pędzimy przez życie,
nie znając celu, licząc skrycie
na sukces, na powodzenie.
Czasem na chwilę utkwimy wzrok gdzieś w niebie.

Ciągle czegoś żądamy, lecz co w zamian damy?
Gdy coś idzie źle, innych winą obrzucamy
i tylko szczęścia ukradkiem szukamy
nie wiedząc, że tuż pod nosem je mamy.

Zatrzymaj się, spójrz na drugiego człowieka.
Uśmiechnij się, on często na to czeka.
Chwyć za rękę go, spójrz, gdzie jest jego wzrok.
I nie mów nic. Po prostu bądź obok

Chwyćmy się za ręce, stwórzmy wielki mur. 
Razem możemy więcej, zmieńmy świat
Teraz i tu


AKE

Ludzie pytają Go,
Pytają Go
Czy zaprzestaliśmy czuć ?
Choć wiem, że
Wszyscy śmiejemy się
 W tym samym języku.
Coś nie pozwala mi
Ciągle być ślepym
Na wolność ptaków.
I nawet dziś
Brak tych chwil,
Kiedy dobrem karmię naród.

 Tak, każdy lubi się śmiać. To jest piękny sposób dzielenia się radością, zarażanie nią wręcz.

A co do ptaków, to też często na nie patrzę. To niesamowite, że potrafią się unieść. Tak jakby Bóg obdarzył je czymś, co jest wspaniałe i my to widzimy z zazdrością. A czy one czerpią z tego radość? Czy jest to dla nich rutyna?



Czas, nie leczy ran.
To my w swych czynach uzdrawiamy
Nasze chore dusze,
Dzieci naszych lęków.


To jest takie prawdziwe. Ile razy mówiono wam, że czas leczy rany, podczas gdy jest zupełnie odwrotnie. Czas budzi tęsknotę, a tęsknota jest jak sól na rany. Dlatego nie możemy żyć przeszłością, ale patrzeć przed siebie i iść z podniesioną głową. Wiem, ze to trudne, ale możliwe.

Budujesz gmach
Ze wszystkich zdarzeń.
Staje się on Twoją twierdzą.
Gdy patrzysz z wieży
Swych doświadczeń,
Widzisz krwawe pole bitwy.

To, jacy jesteśmy, czy jesteśmy otwarci i empatyczni zależy od tego, czy zostaliśmy zranieni.Ktoś, kto żyje w rozpaczy i strachu nie chce tego uzewnętrzniać. To normalne. Czasem ktoś, kto jest pocieszeniem dla innych sam cierpi kilka razy bardziej...

Plan, którego wciąż Ci brak
Skłania Cię do ataków.
Łaskawym okiem
Spójrz na ten świat.
Niech nam wszystkim będzie lepiej.

Strach budzi reakcje obronne. A najlepszą obroną jest atak. Jednak nie można pozwolić się zdominować przez strach. Bo wtedy zniknie całe dobro w nas, cały zachwyt nad światem, całe piękno i radość. A świat jest jaki jest. Bądźcie silni. I miejcie marzenia. Kochajcie. Patrzcie na innych, ale bądźcie sobą.

Przemyślenia na temat książki Beaty Pawlikowskiej pt."Jestem Bogiem Podświadomości"






Tę książkę pożyczyłam od przyjaciółki, która gorąco mi ją polecała. Nie tylko ona zresztą. Ale mniejsza z tym.

Sięgając po nią nie byłam do końca przekonana, czy to mi jakoś da do myślenia.

Ale dało i to dużo.

Beata Pawlikowska ma swoją teorię dotyczącą tego jak działają nasze umysły. Według niej możemy wyróżnić Ucznia i Nauczyciela.
Co to znaczy?

 Uczeń, to jesteś ty. A konkretnie twoja podświadomość. Ona chłonie wszystko jak gąbka, to w niej zapisują się schematy twojego postępowania, twoje reakcje i odczucia. To jesteś ty. Zostawiony samotnie, ale z własnego wyboru na środku pustyni zwanej życiem. Ciało oddzielone od duszy. Człowiek ze wszystkimi swoimi wadami i niedoskonałościami. Dlaczego tak często czujemy brak Nauczyciela?

Mianowicie, nauczycielem jest Bóg, który jest obecny w każdym z nas. Głos, który podpowiada nam co robić. To wewnętrzne przeczucie, albo jak kto woli - intuicja. Kluczem do szczęścia jest otwarcie się na ten głos. Jednakże, często nie dopuszczamy tej siły do swojej świadomości. Ale przecież ona zawsze chce dla nas dobrze. Więc czemu nami nie kieruje, tylko czasem się ujawnia?
Jak już powiedziałam ta siła jest głosem Boga. Bo każdy z nas posiada taki pierwiastek dobroci i świętości, choć reszta jest skażona grzechem. Ale Bóg dał nam najświętszy i najbardziej cudowny dar: wolną wolę. On nie będzie cię zmuszał, żebyś przyszedł. Będzie czekał z otwartymi ramionami cały czas tak samo, niezmiennie. Będzie dawał ci znaki. Pytanie tylko, czy zechcesz za nimi pójść... 

Zaufanie

Tak trudno jest zaufać.
Ale trudniej zdobyć zaufanie.
A najtrudniej jest je odzyskać...

Mieliście kiedyś taką sytuację, że zaufaliście komuś, a potem tego żałowaliście? Ja tak miałam. Jestem osobą łatwowierną i ufną. Zdobyć moje zaufanie jest łatwo, ale odzyskać je jest bardzo trudno. Pewnie niektórzy z was też tak mają.
Ja muszę się jeszcze wiele nauczyć...
Moich rozczarowań nie jest wiele. Ale są bolesne. Nie będę o nich mówić, bo to jest zbędne.
Choć zawiodłam się, to dalej jestem otwarta i nie boję się ludzi. Każdy zasługuje na drugą szansę. No może przesadziłam: prawie każdy.
Czy to źle?