sobota, 4 kwietnia 2015

Doceniam ludzi, którzy pozostają ludźmi do końca. W ramach wyzwania "Kwiecień w słowach"

W piątek w telewizji leciał film "Niemożliwe" opowiadający o rodzinie, która przeżyła tsunami w Tajlandii w 2004r. Wczoraj nie spałam do pierwszej w nocy, bo ogladalam "Titanica". Wiem, ten film leciał milion razy na polsacie i innych kanałach. Ale ja uwielbiam te filmy Wiesz dlaczego?

Kocham "Titanica", bo jest zrobiony perfekcyjnie w każdym znaczeniu tego słowa. A dzięki temu możemy spojrzeć na tę historię z perspektywy tych wszystkich ludzi.
Tak samo jest w przypadku filmu "Niemożliwe".

Pamiętam, gdy byłam mała i oglądałam "Titanica". Gdy statek zaczynał tonąć, przestawałam go oglądać, bo się bałam. Bałam się tej wody, tego krzyku umierających ludzi i tej wszechogarniającej paniki.
Dzisiaj patrzę na to z dystansem, ale nie znaczy to, że ten film mnie nie porusza. Porusza mnie, choć oglądałam go już kilka (może kilkanaście) razy w życiu. I może się to wam wydać śmieszne, bo ile można przeżywać ten sam film. Jednak ja z natury łatwo się wzruszam.

"Niemożliwe" po raz pierwszy oglądałam w kinie i poryczałam się jak dziecko.

Oglądając te filmy można sobie uświadomić sobie jak lekkomyślni i samolubni bywają ludzie. Bo takie katastrofy są czymś w rodzaju małego końca świata. Wtedy przestają obowiązywać zasady moralne, różnice klasowe, pieniądze i rzeczy materialne. Ludzie nagle stają się sobie równi, mają ten sam cel: uratować się. W tych chwilach widać jasno jak na dłoni, kto jaki jest. Kto ma honor, a kto nie. Pomyśl sobie. Na "Titanicu" zginęło około 1 500 ludzi. Podczas tego tsunami 120 tys. nie licząc zaginionych. Takich katastrof jak te w dziejach było tysiące. Jedne spowodowane przez człowieka, inne nie. Te liczby to miliony historii takich jak w tych filmach.Szacuje się, że w takich katastrofach spora część ludzi ginie podeptana, pobita, zraniona, podtopiona przez kogoś. Co ty byś zrobił, gdybyś tam był? Ratowałbyś siebie, czy spojrzałbyś też na drugiego człowieka? A co robisz teraz? By pomóc chociaż trochę? Nie bój się pomóc, nie ignoruj, nie płacz na filmach, by potem przejść z tym do porządku dziennego. Nie zapominaj. Pomóż. Bo może kiedyś ty będziesz potrzebował pomocy...














Kwiecień w słowach: Świątecznie



Dzisiaj zaczynam wyzwanie blogowe Różowej Klary pod tytułem "Kwiecień w słowach".




Jako pierwszy temat posta wybrałam "Świątecznie". 

Co mogę powiedzieć o tych świętach? Choć nie mają takiego klimatu jak święta Bożego Narodzenia, to jednak mają swój urok, ale przede wszystkim cenię je za to, że skłaniają mnie do refleksji. 

Obchody Triduum Paschalnego są szczególnym czasem. Najbardziej poruszająca dla mnie jest liturgia wielkopiątkowa. Wtedy to dociera do mnie to, jaką ofiarę złożył Chrystus aby nas zbawić. Wtedy uświadamiam sobie, jakim niewdzięcznym człowiekiem jestem. Żałuję za moje grzechy, lecz potem znowu je popełniam. Chcę się zmienić, ale do tej pory mi się to nie udaje...

Poza tym lubię sobotnie święcenie koszyczków. To przygotowywanie, malowanie pisanek, potem wspólne śniadanie wielkanocne, to wszystko sprawia, że te święta też mają swój klimat. Może nie tak odczuwalny, ale równie wspaniały. Poniżej zdjęcia z przygotowań do święcenia.








 Życzę wam by te święta były pełne radości, spokoju i miłości i żebyście zgromadzeni przy wielkanocnym stole wybaczyli sobie wzajemne winy, a zmartwychwstały Chrystus niech gości w waszych sercach. Do napisania: Buziaki :*